Dach - wielkie arkusze blachodachówki naprawa po kunie

Jak dobrać właściwe izolacje do ocieplenia dachu, jaki materiał izolacyjny wybrać? Wełna mineralna a może styropian?

Moderator: Redakcja e-izolacje.pl

Weronika_K
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 03 kwie 2026, 12:15

Dach - wielkie arkusze blachodachówki naprawa po kunie

Post autor: Weronika_K »

Dzień dobry,
Mam dom jednorodzinny z poddaszem użytkowym nad tym strych. Dom ma 20 lat. Ocieplony wełną mineralną pokryty blachodachówką o arkuszach długości ok 4 metry. Wiosną zeszłego roku zaczęła pojawiać się plama na skosie na poddaszu przy kominku wentylacji. Pierwsze podejrzenie padło na jakieś rozszczelnienie, ale dwóch dekarzy orzekło że to są super kominki wentylacyjne i nie ma szans że to jego wina. Nałożyłam na niego sylikon i sprawa się zakończyła, podczas deszczów nic się nie pojawiało. Przyszła jesień pierwsze przymrozki i niewielkie plamy pojawiły się już w dwóch miejscach. Chcieliśmy przeprowadzić jakieś dopełnienie ocieplenia przez płytę karton gips, ale przedstawiciel firmy która miała coś tam wdmuchiwać orzekł, że mamy kunę. I faktycznie po kilku tygodniach udało nam się ją usłyszeć. Słychać ją było zazwyczaj kilka minut raz na 3-4 tygodnie. Zgłosiliśmy sprawę do PZU tam, oczywiście orzekli że jakieś ślady na strychu są, widać zagłębienia w wełnie ale należy zrobić odkrywki na wiosnę jak dach będzie suchy. I tu zaczynają się szopki.
Oczywiście tegoroczna zima szybko zweryfikowała, że plamy pojawiały się w 3 miejscach. Z Czego w jednym woda się dołowieni lała na ścianie po murłacie.
Najpierw myśleliśmy o nasypie z celulozy bo to wyskakiwało na każdej stronie przy na kunach, ale mamy krokwie 15 cm i dość niewielką szczelinę wentylacyjną między membraną a blachodachówką ok. 2cm, więc stwierdziliśmy ze to ryzykowne, choć Pan od celulozy obiecywał cuda. Ale pokazywał że oni łatają tą membranę i jeszcze wtedy nie mieliśmy wiedzy, że tak wielkich arkuszy blachy nie należy zdejmować i zakładać/
Wizyta kolejnego dekarza. Orzekł konieczność zmiany całego dachu bo ze względu na ogromne płaty blachodachówki nie ma możliwości założenia jej ponownie, bo jest ryzyko przecieków. Podwyższenie krokwi kontr łatami żeby zwiększyć ocieplenie + szczelinę wentylacyjną. Dach ma 192 m2. Całość robót wycenili na 120 tysięcy z czego 60% to robocizna.
Kolejni dekarze dokładnie to samo proponują czekamy na wycenę.
Oczywiście obie ekipy zgodnie stwierdziły, że odkrywki zlecone przez PZU wiążą się z ryzykiem zniszczenia/rozszczelnienia blachodachówki.
Jeden podrzucił pomysł robienia tego od wewnątrz. Większy bałagan, ale wersja bardziej ekonomiczna.
Mieliście jakieś podobne sytuacje? Albo macie jakieś dobre rady?
Kamerką endoskopową zaglądaliśmy pod membranę, między niektórymi krokwiami widać wyraźne tunele, natomiast nie namierzyliśmy żadnej dziury w membranie, oprósz oderwanej membrany zaraz przy gąsiorze.
Ale musiała jakieś miejsce przerwać, bo mamy ślady łap jak wychodziła z podbitki.
Założyliśmy kolce na rynny, od tego momentu nie było jej słychać, ale czy jej nie było, tego nie wiem.
Oczywiście próbujemy ją odłowić cały czas, ale teraz najważniejsza kwestia to naprawa dachu.
Proszę o pomoc jakieś uwagi, rady.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dachy”