Kochani, zobaczcie zdjęcia (w necie na przykład) korytarzy larw wewnąrz belek - jaki płyn dotrze wgłąb takiego labiryntu? Jedyna doraźna metoda to fumigacja (gazem). Jak to się robi dokładnie - nie jestem pewien. Wiem że taki Pan Marcin Zacharenko ma specjalistyczną firmę (Carsekt) tym się zajmującą. Tel 888064006.
Nie ma natomiast metody "na zawsze". Jak drewno nie było zaimpregnowane ciśnieniowo to nawet jeśli teraz wytrujemy larwy - za rok czy dwa przylecą motylki i znów złożą jajeczka.
Mówię o impregnacji ciśnieniowej bo jaja są składane wewnątrz belek. Te "motylki" wwiercają się tak zwanym pokładełkiem na centymetr wgłąb belek. Malowanie, kąpanie drewna itp. metody penetrują drewna na 1-3mm wgłąb zaledwie. poza tym belki mają pęknięcia, które też odsłaniają "białe" drewno. A żaden owad nie składa jaj na powierzchni tylko tam, gdzie ciasno. Grzyb też rozwija się wewnątrz.
Konkluzja - jak ktoś planuje remont a więźba nie była impregnowana CIŚNIENIOWO lub jest już porażona bądź zasiedlona - tylko zmiana na nową.
Z zainteresowanymi mogę porozmawiać indywidualnie - piszcie na maila pod postem.
Pozdrawiam.