Cudowna lewitacja lustra odpada

czyli trzeba najpierw się go jakoś chwycić w sposób niewidoczny 'z drugiej strony lustra' czyli od użytkownika. Klejów mamy na rynku mnóstwo, ale ten wybrany musi mieć świetną przyczepność+wytrzymałość, no i nie powodować uszkodzenia srebrnego polewu lustra. Musimy zdobyć się na jedno wyrzeczenie - 2 niewielkie wklęśnięcia w murze (o wym. pudełka zapałek), łatwo zasklepialne gipsem, gdyż żona
zmieni kiedyś zdanie 
. Do lustra, po zabezpieczeniu całej tylnej powierzchni mocnym lakierem np.
poliuretanowym, czy epoksydowym (zwykłe odpadają-dosłownie, razem z uchwytami). Uchwyty o kszt. niesymetr.litery C 2 szt. o wym podanych poniżej wyginamy z odpadowej blaszki stal.=0,6mm nierdzewiejącej - typu dachowe pokrycia/obróbki blach (te malowane fabrycznie też mogą być, bo farba mocno położona). To mają być ceowniczki pasujące do odp.ścianek pudełka (etykieta+draska+draska). Obie blaszki kleimy
epoksydem dwuskładnikowym 'etykietką' (po odtłuszczeniu
rozpuszczalnikiem uniwersalnym,
nie benzynowym) do tylnej pow lustra tak ok. 3/4wys. na linii poziomej, ok.4-5cm od krawędzi tafli. Wybrania w murze wykonujemy d
opiero po utwardzeniu się kleju (ok.doby) co sprawdzamy w plast naczynku w którym go mieszaliśmy-klej ma być twardy jak PET na butelki. Wystarczy posmarować zew.część blaszek np.plakatówką, akwarelką czy innym ścieralnym barwnikiem - i przyłożyć lustro do ściany w odp.miejscu. W wybrania w murze wkręcamy w
dolnej części solidne haczyki fi5-6 na kołki (jeśli ściana ze
szczelinówki, to odradzam plast. a zalecam drewniane), o które zaczepimy łapki blaszek. No i po robocie

S
ukces uczcijmy jakimś toastem, coby lustro nam nigdy nie spadywało (potem zwykle już nie ma co wieszać) 
Kto pyta nie błądzi - w razie wąpliwości zamieszczę szkic połączenia!
