« Zobacz poprzedni temat
Folie kominowe
Zobacz następny temat »
podwójny komin

Dlaczego z kratek dmucha

Dlaczego z kratek wentylacyjnych czasami dmucha zimne powietrze?


Profil Wiad. Pryw.

odpowiedz
Wydaje mi się, że ta wentylacja jest połączona z szeregiem innch pomieszczeń, wtedy wyciąga powietrze z tego najniżej, a w powyższych też, stym, że czasami może w wyższych wybić powietrze płynące z dołu;

Wesołych Świąt


odpowiedz
Rozumiem, tylko ja mieszkam na najniższym piętrze, więc skąd to ma wdmuchiwać? Może jest niewłaściwy ciąg??


Profil Wiad. Pryw.

odpowiedz
To tego nie bardzo rozumiem...
Jeżeli żeczywiście nie ma ni pod Tobą (piwnice) to nie rozumiem... a może sąsiad za ścianą ma tę samą wentylację... Naprawdę nie wiem. Komin wentylacyjny z tego co wiem, nie musi mieć jakiejś specjalnej budowy... Teoria głosi, że pęd powietrza może iść do dołu wtedy, gdy na dole jest cieplej niż na górze, ale w to też nie bardzo wierze, przy przymrozkach:)
Przykro mi, ale nie umiem pomóc...

Rzyczę Wesołych Świąt


odpowiedz
Może po prostu od tej strony, na której jest komin wieje często silny wiatr i tyle. Jak masz otwarte do tego jeszcze jakieś okno na dole, może tworzyć si e coś w rodzaju przeciągu. Sprawę może poprawić zainstalowanie na kominie nasady.


odpowiedz
Mam ten sam problem co Zofia. W budynku czterokondygnacyjnym jest wentylacja grawitacyjna i nawet gdy nie ma silnego wiatru przez kratkę wieje zimne powietrze. Z tego powodu w łazience jest zimno i wilgotno, przenika to też do innych pomieszczeń i mimo iż grzeję przez cały dzień bardzo mocno temperatura w mieszkaniu nie chce przekroczyć 21 stopni. Może ktoś poradzi ?


odpowiedz
u mnie nawet był ostatnio kominiarz stwierdził, że ciąg jest prawidłowy, nie ma żadnych zakłóceń. Pozostaje mi chyba jedynie zakrycie tej kratki.... wiem że tak nie można ale jak jest zimno, to co robić??

Aga trzymaj się


Profil Wiad. Pryw.

odpowiedz
Sa rozne rodzaje kratek -- mozna je poprzegladac np na stronach producentów ale nigdzie nia znalazlam rozwiazania, a u mnie w kuchni wieje. Moze jakies skrzynki rozprezna w kominie trzeba zamontowac?


odpowiedz
Ponieważ wentylacja grawitacyjna jest od tego, by wymienić powietrze w pomieszczeniu. Jak sądzę nie ma Pani jednej kratki wentylacyjnej w domu. Najprawdopodobniej drugą wyciąga powietrze. Czy Pani mieszkanie posiada szczelne, nowe okna?. Czy są w nich zamontowane nawiewniki?. Czy posiada Pani piec do ogrzewania w domu?. Czasami warto jest mieć trochę nieszczelne okna niż wsteczny ciąg z kanału wentylacyjnego. Kiedy przychodzi kominiarz bardzo często sprawdza ciąg przy otwartym gdzieś oknie albo otwartych drzwiach na klatkę. To jest ich sposób na pozbycie się problemu. W rzeczywistości temat jest bardziej złożony niż to się wydaje. Crying or Very sad


odpowiedz
Jestem zaszokowany odpowiedziami na problem napływu zimnego powietrza przez kanały wentylacyjne. Shocked Tak infantylnych porad dawno nie słyszałem w żadnej dziedzinie, no może oprócz teorii BUDOWANIA BABKI Z PIASKU -ale i tu wymagana jest GŁOWA. Zimny nawiew z kanałów wentylacyjnych oczywiście zależy od wielu rzeczy, ale jedną z najpoważniejszych jest oszcZędzanie przy ogrzewaniu pomieszczeń, a konkretnie SKĄPIENIE na ogrzewaniu. Wentylacja grawitacyjna, to dobra nazwa sposobu wentylacji pomieszczeń, ale dobra dla mądrych ludzi. Właściwie powinna się nazywać wentylacją konwekcyjną, ale tego terminu nie zrozumiała by nie tylko GOSPODYNI domowa, ale i MONDRY FACHMAN SPOZA ELYTY. Proszę zatem zrozumieć, że oprócz jednostkowych przypadków pomieszczenia same się wietrzą poprzez naturalne unoszenie się (konwekcję) ciepłego powietrza kanałami wentylacyjnymi. Dlatego nie bez przyczyny wloty do tych kanałów umieszczane WYSOKO, prawie pod sufitami. Jesli pomieszczenie jest niewygrzane to powietrze będzie się w nim KISIĆ w bezruchu, a nawet nastąpi inwersja, czyli napływ zimnego powietrza do pomieszczeń przez kanały wentylacyjne. Chciałbym skomentować tez uwagę jednego z KOLEGÓW, że okna muszą być "trochę nieszczelne". NIEPRAWDA! Okna powinny być szczelne! Muszą jednak posiadać zaprojektorane PRZEZ MĄDRYCH LUDZI i właściwie wykonane mikrorozszczelnienia, które zapewnią odpowiednią cyrkulacje tj. napływ "świeżego" powietrza, po to aby ono po zużyciu, odpowiednio podgrzane uniosło się do góry i zgodnie z PRAWAMI FIZYKI uleciało kanałem wentylacyjnym opuszczając mieszkanie. Jest to NAJOGÓLNIEJSZA TEORIA. Proponuję zatem GRZAĆ, a mieszkanie SAMO SIĘ WYWIETRZY. Trzeba oszczędzać ciepło, ale nie wolno skąpić na ogrzewaniu, bo nie dość, że się nie wywietrzy (nawet wentylatorem wyciągowym - którego POWINNI ZABRONIĆ W tzw pomieszczeniach kominowych, bo się można zaczadzić), a dodatkowo pojawi się wilgoć, pleśń i choroby. LUDZIE! GRZEJTA SIĘ I WIETRZTA SIE! MYJTA SIĘ NA SAMYM KOŃCU.


odpowiedz
To chyba nie jest prawda. Czym ja się mogę zaczadzić w bloku? Wentylatorek moim zdaniem nie jest szkodliwy. A jak okna będą miały mikrorozszczelnienie czy nawiewniki to nie ma siły, żeby wentylartor zassał powietrze z innych kratek, bo będzie je czerpał właśnie napływające z tych mikrorozszczelnień.


odpowiedz
Oczywiście, że nie można zaczadzić się gdy w bloku, w którym Pan mieszka pod warunkiem, że nie ma w nim kominów, które odprowadzają spaliny z pieców czy innych urządzeń grzewczych opalanych węglem, gazem, olejem. Mikrorozszczelnienia w oknach zapobiegają wciąganie spalin z komina przez wentylatorek pod warunkiem, że wentylatorek ten nie jest zbyt żwawy. Chciałbym jednak ostrzec przed takimi wentylatorkami, gdy w mieszkaniu znajduje się jakiekolwiek ujście spalin do komina. Każdy kominiarz-fachowiec to powtórzy. Co by nie mówić problem napływu zimnego powietrza jest dokuczliwy, a nawet wkurzający i trudno czasem NAUKOWO rozwiązać tę sprawę. Ja sam to przeżywałem w swojej łazience, gdy były tam podzielniki ciepła na grzejnikach i OSZCZĘDZAŁEM ciepło. Wiało wtedy przez kratke jak .....nie powiem. Problem ten występował na całym osiedlu i żaden fachowiec nie mógł sobie dać rady z tym tematem. Dopiero ktoś -naprawdę mądry- stwierdził, że więcej oszczędności przyniesie zdjęcie podzielników (mierników) ciepła -coby ludzie wiedzieli,że nie muszą skąpić- i takie ustawienie grzejnika aby niezbyt mocno, ale cały czas grzał. No i co się stało? Problem z nawiewem zimna skończył się, a opłaty za ciepło wcale nie wzrosły. A teraz, NORMALNIE RAJ. Pranie wysycha szybko bo jest ciepoło w łazience i cyrkulacja powietrza do kanału jest znakomita. Przy kąpieli człowiek nie marznie, nic nie śmierdzi (za przeproszeniem). NORMALNIE REWELA(cja). POLECAM! POLECAM! POLECAM!


odpowiedz
???


odpowiedz
Problem, jaki opisałam na początku jest naprawdę uciążliwy i drogi JTS nie mów mi że żałuję na ciepło, bo wcale tak nie jest. Grzejnik w łazience ustawiony jest na max. temperaturę a jest, niestety (zimą oczywiście) zimno. Więc tą radę poleć komuś innemu, bo za nic w świecie nie uwierzę w to co mówisz.


odpowiedz
Niestety, ciąg powietrza w kominie wentylacji grawitacyjnej jest wywołany różnicą ciśnień, która może być wytworzona w dwojaki sposób: albo dzięki różnicy temperatur, abo dzięki mechanicznie wytworzonegu podciśnieniu u wylotu kanału ew. nadciśnieniu na wlocie, czyli przy kratce w mieszkaniu.
W tym drugim przypadku na kominie można spotkać albo wentylatory dachowe, albo specjalnie ukształtowane nasady lub wywietrzaki - zamontowane na kominie powodują powstawanie podciśneinia w kominie wentylacyjnym, labo dzieki pracy wirnika (w wetylatorze) albo dzięki sile wiatru, która opływając nasadę powoduje postawanie podciśneinia na podobnej zasadzie jak powstaje siła nośna na skrzydle samolotu, lub dzięki obrotom rórnej częsci turbiny (w nasadach obrotowych, np. Turbowent, lub Tulipan firmy DARCO). Pewnym rozwiązaniem, chociaż posiadającym najwięcej wad, jest wentylator umieszczony na wlocie do kanału - czyli w kratce wentylacyjnej. Jego zadaniem jest przepchnięcie powietrza przez całą długosć kanału aż do wylotu, co przy bardzo źle działąjacej wentylacji grawitacyjnej jest często nie możliwe.
W ten sposób "od drugiej strony" dotarliśmy do sedna sprawy: Jeśli nie ma żadnych urządzeń wspomagających wentylację, czyli nasad lub wentylatorów, to pozostaje nam wentylacja naturalna, w której ciąg jest spowodowany najczęściej przez różnicę temperatur - zgodnie z zasadą, że ciepłe powietrze szukając ujścia będzie trafiało na kratkę wentylacyjną i będzie się szybko przemieszczało w kierunku wylotu komina. Czysta fizyka na poziomie podstawówki. Wszystko fajnie, tylko np. latem w mieszkaniach jest zdecydowanie chłodniej, niż na zewnątrz, dlatego wtedy wentylacja grawitacyjna nie ma nawet prawa działać. Aby nie powstawały cofki powietrza komin musi być tak skonstruowany, aby nawet przy niesprzyjającej różnicy temperatur zachowywał się w nim ciąg od mieszkania do dachu. MAją temu służyć tzw. "zetki", których trochę "okrojoną" wensję można spotkać np. w budynkach z wielkiej płyty - kratka wentylacyjna nie jest przebita bezpośrednio do komina wentylacyjnego,tylko do małej "komory", która z kolei ma otwór przebity do głównego komina, ale poniżej otworu kratki wentylacyjnej. JAkikolwiek przepływ w kominie głównym będzie powodował wtedy "zabieranie" powietrza z komory, co spowoduje wystąpienie w niej podciśnienia, dzięki czemu do komory zostanie zassane powietrze z mieszkania itd. dla zwiększenia efektu ciągu, (a także ze względu na oszczędności materiałowe) podłączano pod jeden komin kilka mieszkań, najczęściej co drugą kondygnację - aby powietrze miało czas "się rozpędzić" i nie miało zbyt zaburzonego, wirowego, przepływu (bo inaczej powietrze z dolnych kondygnacji wdzierałoby się do komór położonych wyżej). Zastosowanie w takiej instalacji wymuszonego przepłuwu, np. przez wentylator łazienkowy lub okap sprawia, że przepływ jest zaburzony na dłuższym niż zaplanowany odcinku, przez co zamiast wspomagać wywiew na wyższych kondygnacjach - tłumi go. Wprawdzie tego typu zetki chyba już nie stą stosowane i nawet w wielkiej płycie były stosowane tylko gdzieniegdzie (np. w Warszawie na Bródnie były - połączone z tzw. ekranami, w których były rury, ale np. na Ursynowie już nie spotkałem), to jednak system kominowy jest do tej pory stosowany podobny, tzn. kominki wentylacyjne wyprowadza się ponad dach tak, aby zapewnić możliwość owiewania ich niezaburzonym strumieniem powietrza, co oznacza, że powinny być wysunięte ponad kalenicę (przy skośnym dachu). Kominek taki ma zazwyczaj kratki po bokacha od góry jest zamknięty. Teoretycznie wiatr przepływa wtedy poziomo, prostopadle do komina, dzięki czemu "zabiera" z niego powietrze i wywołuje podciśnienie, które powoduje powstanie ciągu w kominie. To wszystko działa, aesli na dachu wiatry wieją sobie swobodnie, tzn. obok nie ma jakiegoś wyższego budynku, nie ma żadnych anten na dachu, a kominy i kratki są regularnie czyszczone. No i przy kratkach wylotowych nie grzeja się w chłodny dzień gołębie, czy inne ptaszki Smile

Tyle jeśli chodzi o teorię tego co się dzieje między mieszkaniem, a dachem. A teraz dlaczego to nie działa Smile

Żeby powietrze mogło wylatywać z mieszkania, musi do niego skąś napływać. Z pustego to i Salomon... A więc standardowo mamy do tego okna. Niestety, szczelność stolarki okiennje jest ostatnio rewelacyjna, dzięki czemu nie tracimy wprawdzie tą drogą cennego ciepłą w zimie, ale też nie zyskujemy równie cennego świeżego powietrza. Zostawmy to na chwilę i spójrzmy jescze raz na dach: Jeżeli np. komin, do którego prowadzi kratka kuchenna jest na dachu w "uprzywilejowanej" pozycji, tzn. np. wiatr owiewa go częściej, pod lepszym kątem etc., to ta właśnie kuchenna kratka będzie lepiej "ciągnąć" niż np. łazienkowa. Teraz jeśli wrócimy do mieszkania i stwierdzimy, że mamy zamknięte okna, a kratka kuchenna dobrze ciągnie (zwłaszcza jeśli podpięliśmy tam okap, czego robić nie wolno), to szukamy miejsca, którym powietrze mogłoby najłatwiej się do miszkania dostać. Okazuje się, że najczęściej jest to.. kratka łazienkowa, bo stanowi największą "dziurę" w naszym mieszkaniu. W takim przypadku, kiedy jedną kratką ciągnie, a drugą nawiewa, to nawet niewiem jak silne grzanie (jak radzi JTS) nic nie da. NAjwyżej spotęguje efekt.
JAkie są rozwiązania? Po pierwsze najlepiej zacząć do wizyty kominiarza - ale nie wolno się dać spławić. Niech przeczyszczą komin, którym wwiewa powietrze - może kratki na dachu są z jednej strony przytkane np. liśćmi? Jeśli wszystko jest ok., to sprawdzamy następną sprawę - czy rozszczelnienie okien pomaga? Tzn. Jeśli rozszczelnimy okna w pokojach i kuchni, to ciąg wraca do normy? Jeśli tak, to może warto pomyśleć o zainstalowaniu na oknach nawiewników, które dopuszcałyby powietrze do wnętrza? Jeśli jednak rozszczelnienie nic nie dało, to żadne nawiewniki, czy inne mikrowentylacje nie pomogą. Oznacza to, że po prostu nasze kominy mają nierówne przepływy. Zaradzic można w dwojaki sposób. Albo zainwestować w nasadę dachową poprawiajaca ciąg w kominie "nawiewającym" - kominiarz powinien podjąć się jej instalacji, albo... Przysłonić trochę kratkę, ale nie tę, z której dmucha, lecz tę, która dobrze ciagnie. Najlepiej zastosować kratkę z żaluzją - dobierzemy wtedy takie opory na kratce, że przepływ w obu kominach bedzie podobny, dzięki czemu jeden nie będzie na drugim wymuszać wstecznego przepływu.
Aha, byłbym zapomniał - warto również sprawdzić takie drobiazgi, które czesto utrudniajaprzepływ powietrza, np. łazienka jest usytuowana w końcu korytarza, a najbliższe okna są w sąsiednich pokijach, do których drzwi pozamykaliśmy, do tego kratka wentylacyjna w drzwiach łazienki jest przysłonięta szlafrokiem - wtedy powietrze ma duzy problem, żeby wylecieć poprzez łazienkę, więc wybiera sobie drogę do kuchni - wzdłuż korytarza jest łatwiej. Warto więc także pomyśleć, np. o głębszym podcięciu drzwi w pokojach lub wstawieniu w nich np. rozet wentylacyjnych.
Problem niby jest prosty i ten sam, jednak rozwiązanie dla każdego mieszkania powinno być indywidualne.

A na koniec a'propos wentylatorów w łazienkach. Ich zastosowanie ma przede wszystkim stabilizować przepływ, tzn. aby zawsze był on taki sam, bez wzgęldu na wiejące wiatry, lub różnice temperatur. Działa to jednak tylko wtedy, gdy działa wentylacja grawitacyjna, tzn. ciąg jest skierowany ku górze. Jednak wyłączony wentylator, mimo tego, że możemy przez niego coś tam zobaczyć w osi jego wirnika, to jednak stawia tak duże opory, że wentylacja grawitacyjna jest całkowicie zablokowana. NAtomiast włączony, może powodować włąśnie ciąg wsteczny, tym razem w kratce kuchennej. Zainstalowanie wentylatora na kratce, z której wieje nam do wnętrza nic nie da, bo taki wentylatorek ma zbyt mały spręż (daje zbyt małe ciśnienia, czyli nie ma zbyt dużo "siły"), aby pokonać opory kanału wentylacyjnego (dostępny spręż dla osiowego wentylatorka łazienkowego, to ok. 20 - 50Pa, a opory kanału murowanego to często jakieś 20Pa na 1m razy wysokość komina, więc jeśli komin ma więcej niż 2m, a ZAWSZE ma, to wentylator tylko miele powietrze). Dlatego włączony wentylator w łązience, w której standardowo jest ciag wsteczny, to tak samo, jakbyśmy tę kratkę po prostu zatkali, tyle, że wtedy nie pobierałaby prądu.

Pozdrowienia,

www.maxair.pl - dobra strona wentylacji


odpowiedz

E-mieszkanie

  • Drewniany stół jak rzeka

    Drewniany stół jak rzeka

    Stół to nie tylko prosty mebel, przy którym można zjeść posiłek. Coraz częściej to także bardzo dekoracyjny element...

E-instalacje

E-ściany

E-okna

  • Ogród zimowy - wykończenie

    Ogród zimowy - wykończenie

    Ogrody zimowe powoli przestają być w Polsce synonimem luksusu i dobrobytu, a zaczynają pełnić zwyczajne funkcje...

Najpopularniejsze tagi:


Zamów newsletter