Serwisant Vaillanta stwierdził, że przyczyną złej pracy kotła jest zbyt mała ilość tlenu w komorze spalania i jest to skutkiem złego montażu wyjść kominowych na dachu, gdyż są wszystkie w jednym poziomie i zbyt blisko siebie. W tym budynku znajduje się jeszcze 16 takich samych kotłów i wszystkie działają bez zarzutów.
Może i bym się zgodził z ową diagnozą, ale dlaczego ten kocioł działał bez zarzutu przez 23 miesiące i dlaczego inne kotły w tym budynku działają prawidłowo.
Gdyby, jak mówił serwisant, zależało to od ciśnienia atmosferycznego i kierunku wiatru, to przez te 23 miesiące na pewno zdarzyłoby się tak, że i inny kocioł zasysałby spaliny z sąsiedniego komina i również przestałby działać. Nic takiego nie miało miejsca. A poza tym, od piątku zmieniła się siła i kierunek wiatru, więc kocioł powinien znowu działać prawidłowo. A nie działa. Więc moim zdaniem diagnoza Serwisanta Vaillanta jest błędna.
Czy ktoś mógłby mi pomóc w znalezieniu przyczyny awarii ???









