Jak w temacie, na balkonie zostala zrobiona obrobka blacharska z blachy powlekanej, białej (pomalowana jakims poliestrem) ocynkowanej, grubosc 0,5mm. Obrobka ma 3 lata i w zasadzie na calej dlugosci balkonu (9 m) i szerokosci ok. 2 cm, w miejscu laczenia plytek z blacha zaczela sie mocna korozja, Zrobiły sie pecherze i farba zaczela sie luszczyc. Po zeskrobaniu tych pecherzy zauwazylam ze pod farba jest wilgoc, jest po prostu mokra blacha!!! Na balkonie sa plytki gresowe, przyklejone na kleju elastycznym, pod klejem jest warstwa uszczelniacza Sopro DSF 523. Korozja jest na tyle duza, że wraz z opadami splywa z balkonu i brudzi na czerowno kostke brukowa pod balkonem.
Ciekawostką jest to, ze z tej samej blachy zrobione sa parapety i na zadnym nie ma ani sladu rdzy. Czy wie ktos co moze byc przyczyna tak szybkiej korozji tej blachy w tym miejscu? Nie wiem juz sama, dlaczego to tak szybko zerdzewialo. I za bardzo nie wiem co z tym teraz zrobic. Wymiana tej blachy wiaze sie na nowo z ukladanenim plytek, uszczelnianem itp, wiec nie wiem. Moze po oczyszczeniu idzie to jeszcze czyms pomalowac, ale czym, zeby mialo to sens na jakis dluzszy czas. Zastanawia mnie, czy to jest jakis blad w sztuce, czy zla jakosc blachy. Ale na parapetach nie ma punktu rdzy. Moze wykonawca uszkodzil jakos mocno blache, porysowal itp. i ew. od tego zaczela sie korozja. Ew. czy jest mozliwe zeby klej do plytek (Botament) lub ten uszczelniacz Sopro mogly w jakis sposob wplynac korodujaco na blache???
Co o tym myslicie? Najdziwniejsze jest chyba to, ze obrobka ma tylko 3 lata...
dzieki z gory za pomoc, Kaska









